Osiowski Marcin - Daisy Girl, [rok], [technika], 100x120cm - [fot Adam Gut] 2000px_edited.

#daisygirl

"Obraz zatytułowany Daisy Girl jest zainspirowany kontrowersyjną reklamą polityczną amerykańskiego prezydenta Lyndona B. Johnsona z 1964 roku. Choć ten sześćdziesięciosekundowy spot wyemitowano tylko raz, uważany jest za początek ery kampanii negatywnych".


Katarzyna Piskorz, fragment katalogu towarzyszącego wystawie „Art on Art” (ciąg dalszy tekstu poniżej).

Obraz zatytułowany Daisy Girl jest zainspirowany kontrowersyjną reklamą polityczną amerykańskiego prezydenta Lyndona B. Johnsona z 1964 roku. Choć ten sześćdziesięciosekundowy spot wyemitowano tylko raz, wielu uznało go za główny czynnik zwycięstwa Johnsona nad Barrym Goldwaterem i decydujący moment w historii reklamy politycznej. Film uważany jest za początek ery kampanii negatywnych, mimo że nazwisko przeciwnika nie pojawia się ani razu, a sztab wyborczy stworzył kilka spotów o równie kontrowersyjnym przekazie (np. Eastern Seaboard oraz Girl with Ice Cream Cone). Film przełamał dotychczasową formułę reklam politycznych, zdominowanych przez półgodzinne przemówienia urozmaicane krótszymi spotami lub piosenkami. Zwięzły w formie, szokował emocjonalnym przekazem zasadzającym się na straszeniu wyborców perspektywą wojny nuklearnej, do której w podtekście miał doprowadzić Goldwater. Autorzy kierowali się dewizą, że reklama stanowi przede wszystkim formę perswazji, a ta zaś nie jest nauką, lecz sztuką. Dlatego sięgali po nieprzemyślane wypowiedzi przeciwnika i odrzucili racjonalną krytykę na rzecz dosłowności oraz wywołania strachu – podyktowanego w dużej mierze niedawnym kryzysem kubańskim. 

Osiowski z filmem zetknął się w Londynie na początku lat osiemdziesiątych. Wtedy powstały pierwsze szkice do cyklu z motywem tytułowej dziewczynki. Malowanie obrazów rozpoczął w 1987 roku w Kopenhadze. Doświadczenie to po latach opisał w swoich notatkach: „Po obejrzeniu filmu zadałem sobie pytanie, ile jeszcze mamy czasu nim taka «atomowa bomba» politycznych kampanii wybuchnie naprawdę?”. Do pracy nad obrazami wrócił w latach dziewięćdziesiątych i kontynuował ją do końca dekady. Punktem zwrotnym była rozmowa z Fredem Martinem, doradcą amerykańskich kampanii prezydenckich, którego poznał w 1991 roku, i to właśnie jego wyjaśnienia zmotywowały Osiowskiego ostatecznie. Na cykl składa się dziesięć obrazów, o numeracji zgodnej z „odliczaniem” dziewczynki występującej w spocie, która myli się, opuszczając cyfrę „sześć”, a następnie powtarza ją dwukrotnie. Nim w wyliczance dochodzi do dziesięciu, odrywając kolejne płatki tytułowej stokrotki, z offu pojawia się głos odliczający czas do detonacji bomby atomowej. Twórcy spotu przyznawali się do inspiracji filmem 400 batów (tytuł oryginalny: Les quatre cents coups) z 1954 roku, w reżyserii François Truffauta. Aby podkreślić dramatyzm śmierci dziecka, reżyser zamroził ujęcie i zrobił zbliżenie na jego nieruchome oblicze. W reklamie zaś dziecięcy głosik przechodzi w nieludzkie odliczanie zakończone widokiem atomowego grzyba. Tak oto w kampaniach politycznych zaczęto stosować techniki perswazji emocjonalnej, dotąd wykorzystywane w sprzedaży samochodów czy środków czystości. Osiowski skomentował to następującymi słowami: „Niedawno, chyba z okazji pięćdziesiątej rocznicy filmu, przeczytałem w «Washington Post», że Daisy to matka wszystkich kampanii negatywnych. Oraz takie zdanie: «Daisy was a full-throated, gloves-off, take-no-prisoners negative message». 
Hello, jak się macie?”.

 

 

 

 

 

Pokłosiem tych rozważań są również zapiski z 2019 roku: „A jaki jest obraz dzisiejszego świata? Uległ dekompozycji. Rozsypują się elementy tego obrazu. Widzę czyjąś twarz, ale w tle pojawia się inna; nie wiem, czy istnieje takie pojęcie, czy je wymyślam ad hoc, ale dla mnie to obrazy fantomowe, jak w zainfekowanych plikach. Ktoś gmera w otaczającej nas rzeczywistości, ktoś finansuje armię trolli. Czołgami się handluje, wojnę prowadzą hakerzy. Gdzie, jaką, w czyim imieniu i w czyim interesie? Jeśli już wysyłają czołgi mordować cywilów to nie bardzo wiadomo, o co chodzi. Manipulacje z czasów wiary w podprogowy przekaz, czasów emisji Daisy Girl czy wojenek Hoovera z Lennonem wyglądają jak niewinne pląsy. Sypie się obraz, zacierają pojęcia. Dla Wittgensteina rzeczywistość to nie prosta suma faktów; to fakty w przestrzeni logicznej, a zadanie filozofii polega na uwolnieniu naszego rozumu od pomieszania i zakłopotania powodowanego przez język. Rzecz w tym, że manipulacja prosta, taka na poziomie dzisiejszej partyjnej telewizji, uległa głębokiej prymitywizacji. To cep do pustoszenia mózgów. Nie ma jakichś «innych faktów» tworzących jakąś «nową sumę faktów w przestrzeni o zmienionej logice» bo nie ma czegoś takiego jak nielogiczna logika. Bełkot jest bełkotem, kłamstwo kłamstwem. Witamy w świecie Orwella”.


Katarzyna Piskorz, fragmenty katalogu do wystawy „Art on Art”.
 

Monique_Luiz_Daisy_Ad.jpg

kadr ze spotu kampanii prezydenckiej Lyndona B. Johnsona z 1964 roku, Wikimedia Commons